28 kwiecień 2026
Co stoi na drodze… do bezpiecznej ewakuacji?
Bariery ewakuacyjne nie dotyczą tylko osób na wózkach. Mogą być przeszkodą dla wszystkich, którzy przebywają w budynku i w razie zagrożenia chcą go jak najszybciej opuścić.
Kiedy w biurowcu Marzeny przeprowadzono próbną ewakuację, przebiegła sprawnie — bo Marzena znała swój indywidualny plan ewakuacji, a budynek był przygotowany: Przy klatce schodowej czekało wydzielone miejsce oczekiwania (na wypadek braku możliwości opuszczenia budynku), a jej kolega Tomasz był wyznaczonym asystentem, który pomógł jej sprawnie opuścić budynek. W wielu biurach, szkołach, hotelach, urzędach — podobne przygotowanie wciąż jest rzadkością.
Pierwsze i najbardziej widoczne bariery, to te zlokalizowane w samym budynku. Schody jako jedyna droga ewakuacyjna, przy braku windy, która zostaje wyłączona w sytuacji ewakuacji, to problem podstawowy podczas alarmu pożarowego. Trudno otwierające się lub zamknięte drzwi uniemożliwiają opuszczenie budynku. Zbyt wąskie korytarze blokują szansę na minięcie się wózka z tłumem ludzi.
Dodatkowym zagrożeniem są materiały palne na ścianach korytarzy: dekoracje i okleiny, które w pożarze mogą zająć się ogniem w ciągu sekundy.
Brak wyznaczonego, pożarowo wydzielonego pomieszczenia oczekiwania na ratunek, z oknem ratunkowym i sprzętem do łączności sprawia, że osoba, która nie może zejść po schodach, stoi na korytarzu bez możliwości działania.
Bariery informacyjne — alarm, który nie do wszystkich dociera
Standardowy alarm pożarowy emituje sygnał dźwiękowy. Osoba niesłysząca nie usłyszy go — nawet jeśli to najgłośniejsza syrena w budynku. Konieczne są systemy świetlne i wibracyjne: lampy stroboskopowe, wibracyjne powiadamiacze, monitory wyświetlające komunikaty ewakuacyjne. Technologie te istnieją i są dostępne — wciąż jednak traktuje się je jako dodatek, a nie standard.
Osoby niewidome i słabowidzące mierzą się z innym wymiarem tej bariery. Plan ewakuacyjny na ścianie jest dla nich bezużyteczny, a znak zawieszony trzy metry nad podłogą w korytarzu wypełnionym dymem przestaje spełniać swoje zadanie. Dotykowe plany ewakuacji, poręcze wzdłuż korytarzy lub linie prowadzące na podłodze to rozwiązania pomagające osobom z dysfunkcją wzroku samodzielnie opuścić budynek w sytuacji zagrożenia. Osoby z niepełnosprawnością intelektualną lub w spektrum autyzmu mogą usłyszeć alarm, ale nie rozumieć instrukcji ewakuacji. nadwrażliwość sensoryczna może wywołać zamrożenie zamiast działania w celu znalezienia wyjścia. Ta grupa potrzebuje zaufanego, przeszkolonego asystenta i z góry opracowanego, prostego planu działania.
Każde rozwiązanie, które ułatwia ewakuację osobie z niepełnosprawnością, ułatwia ją również wszystkim pozostałym. Szeroki korytarz, czytelne oznaczenia, prosty komunikat — to po prostu lepiej przygotowany na ewakuacje budynek.
Bariery organizacyjne — najłatwiejsze do usunięcia, najczęściej pomijane
Trzecia kategoria barier nie ma nic wspólnego z architekturą ani sprzętem. Bariera znajduje się w ludzkich decyzjach. Najczęstszym błędem jest przekonanie, że ewakuacja osób z niepełnosprawnościami to zadanie straży pożarnej. Straż dojedzie po kilku minutach. Pierwsze minuty rozgrywają się między ludźmi już będącymi w budynku: pracownikami, obsługą itp. Jeśli pracownicy nie są przeszkoleni, nie wiedzą jak mogą wspierać osoby z niepełnosprawnością w czasie ewakuacji, tracimy bardzo ważny element- czas, decydujący o skutecznej pomocy osobie ze specjalnymi potrzebami.
Brak wyznaczonych asystentów ewakuacji to kolejny powszechny problem. Asystent nie może być kimś z przypadku — powinien znać konkretną osobę i wiedzieć, jakiej techniki transferu wymaga, zanim pojawi się alarm. Każdy asystent powinien mieć też wyznaczonego zastępcę.
dla każdego większego budynku instrukcja Bezpieczeństwa Pożarowego jest dokumentem obowiązkowym. Powinna uwzględniać potrzeby osób z niepełnosprawnościami – opisywać procedurę ich ewakuacji, dokładną drogę ewakuacji, rozmieszczenie wyjść ewakuacyjnych, rodzaj i rozmieszczenie sprzętu ratunkowego, miejsca oczekiwania na pomoc.
PEEP — plan, który robi różnicę
Odpowiedzią na bariery organizacyjne jest PEEP — Indywidualny Plan Ewakuacji (Personal Emergency Evacuation Plan). To dokument tworzony dla konkretnej osoby: pracownika, studenta, pacjenta. Opisuje dokładnie, co dzieje się w chwili alarmu — kto jest asystentem, który wspiera osobę z niepełnosprawnością w czasie ewakuacji, kto go zastępuje, jakiego sprzętu należy użyć w czasie ewakuacji, jaka jest najkrótsza droga ewakuacji, gdzie jest bezpieczna strefa oczekiwania na służby ratunkowe.
Plan powstaje w spokoju, przed zagrożeniem, w porozumieniu z osobą, której dotyczy.
PEEP musi być aktualny i podlega aktualizacji przy każdej zmianie warunków lub składu asystentów. Każda technika transferu powinna być wcześniej przećwiczona. Asystent powinien znać podstawy Polskiego Języka Migowego lub mieć nagrany komunikat ewakuacyjny w PJM na telefonie.
W krajach zachodnich PEEP to standard. W Polsce wciąż rzadkość — choć jego stworzenie wymaga przede wszystkim rozmowy z osobą, której dotyczy.
Szkolenia — nie jednorazowe, ale regularne
Samo posiadanie planu nie wystarczy. Asystenci muszą wiedzieć, jak przeprowadzić transfer osoby z wózka na wózek ewakuacyjny — nie tylko teoretycznie. Przepisy wymagają szkoleń co najmniej raz w roku dla całego personelu. Zakres obejmuje obsługę sprzętu ewakuacyjnego oraz zasady asysty dla różnych rodzajów niepełnosprawności. Przy paraplegii osoba ewakuowana może częściowo pomagać samodzielnie. Przy tetraplegii lub znacznym zaniku mięśni konieczna jest asysta dwóch przeszkolonych osób z zastosowaniem uzgodnionej techniki — żadna nie może być improwizowana w kryzysie. Osoba z psem przewodnikiem powinna być zlokalizowana jak najbliżej krótkiej drogi ewakuacyjnej.
Bezpieczeństwo, które służy wszystkim
To, co sprawiło, że ewakuacja w biurowcu Marzeny przebiegła sprawnie, nie było przypadkiem — lecz efektem świadomych decyzji: przeszkolenia asystenta, sporządzenia indywidualnego planu, wyznaczenia miejsca oczekiwania i odpowiednio przygotowanej drogi ewakuacyjnej.
Bariery ewakuacyjne są realne, ale na każdą z nich jest jakiś sposób.
Autor: Beata Michalec,
Red. Juliusz Koczaski